Gdy kelner odszedł, jej twarz znowu spoważniała. Dla uwypuklenia słów uderzała lekko w stół. .

Naturalnie, musi porządnie wyglądać, być miłego usposobienia i okazywać szacunek. Poganiała Ettore, żeby z tym nie zwlekał, bo zbliżało się rozpoczęcie roku szkolnego, a ona chciała mu towarzyszyć w planowanej podróży do Paryża.. Dopił drinka, a właściciel podszedł do niego i wręczył plik banknotów. Rabbia dokładnie je przeliczył, sięgnął pod marynarkę, obluzował rzemień i wrzucił pieniądze do torby. Kiwnął głową i brodą wskazał dziewczynę.. - Wiesz doskonale, że tego nie zrobię. Natomiast muszę przyznać, że ta kobieta dysponuje doskonałą organizacją, która swymi mackami obejmuje pół świata. Od Kambodży do San Diego. Musi mieć dużo pieniędzy i olbrzymie wpływy. Nie należę do gatunku ludzi, którzy uciekają przed niebezpieczeństwem i chowają się po mysich dziurach. Zresztą gdybym to nawet spróbował zrobić, ona by mnie znalazła. Sytuacja dojrzała do pojedynku na śmierć i życie. W jej planach leży zabicie mnie. Co do tego nie ma wątpliwości. Przypuszczam natomiast, że najpierw chce ze mną porozmawiać. Chce mi powiedzieć, dlaczego robi to, co robi, i chce obserwować moją twarz. Nie mam wyboru. Muszę iść śladami, które tak chytrze dla mnie pozostawiła. Jeśli jest w niej choćby jeden procent zła, jakie reprezentował jej ojciec, to zabicie jej z pewnością nie poruszy mego sumienia.. - Jeszcze... jeszcze... - mruczała.. Cofnąłem się osłupiały. W następnej chwili gruby karczmarz odepchnął mnie na bok, schwycił starego człowieka za ramiona i odciągnął go od drzwi. Wyszedłem z dusznej tawerny i obejrzałem się. Mleczne oczy starego były utkwione we mnie. Bełkotał coś niewyraźnie. Jego syn unikał mego spojrzenia. Odwiązałem wodze i dosiadłszy Wespy, wyjechałem z Narnii i przejechałem galopem przez most.. Ale to zaliczało się do prostszych ćwiczeń, inne były jeszcze gorsze. Lotem statku sterował system elektroniczny, co oznaczało, że załoga wprowadzała tylko instrukcje do komputerów nawigacyjnych, a te przetwarzały je, uwzględniając wszystkie aktualne dane i wysyłały ostateczny impuls do systemu napędowego. Nie mogło być inaczej, ponieważ kiedy statek z tak olbrzymią prędkością zbliża się do masy grawitacyjnej wielkości Marsa, żaden człowiek nie potrafi wyczuć czy też dokładnie przewidzieć potrzebnych ilości spalanego paliwa, parametrów lotu czy mocy silników. Żadne z nich nie było więc prawdziwym pilotem. Niemniej jednak Arkady dość często „niszczył” cały ten precyzyjnie skonstruowany system sterowania (którego prawdopodobieństwo uszkodzenia, jak twierdził Russell, wynosiło jeden do dziesięciu miliardów), osiągali punkt krytyczny, musieli przejąć dowodzenie i dalej ręcznie kierować statkiem. Obserwowali więc monitory i widzieli, jak czarne tło wypełnia spadająca na nich pomarańczowa kula Marsa. Mieli do wyboru: zawrócić i pogrążyć się w otchłaniach kosmosu, gdzie niechybnie czekała na nich powolna śmierć, albo lecieć dalej, uderzyć w planetę i umrzeć natychmiast. Jeśli wybierali to drugie, musieli śledzić opadanie aż do symulowanej prędkości sto dwadzieścia kilometrów na sekundę i przeżyć zderzenie z Marsem.. - Och - odparła Lara - chyba masz rację.. Spod świątyni Westy widać było już Pochylnię, niewielką uliczkę wspinającą się wprost pod strome zbocze Palatynu, Najkrótszą drogę ze wzgórza na Forum. Teraz była zatłoczona, ale nie zablokowana. Ludzie szli nią w obu kierunkach. Mimo to serce zabiło mi mocniej, kiedy wszedłem w wąskie przejście między świątynią Kastora i Polluksa a domem westalek. Nie widziałem żadnych śladów po porannej panice, dopóki nie skręciłem w lewo na Pochylnię. Wzdrygnąłem się, ujrzawszy krew na bruku, rozmazaną setkami stóp. Przypomniała mi się krzycząca kobieta; a więc ktoś jednak został wtedy stratowany przez tłum. Przyspieszyłem kroku i ruszyłem pod górę..

Kategorie

Dodane

Losowe:

Najlepsze: