- Myślę, że w świetle otrzymanych dokumentów rząd kambodżański byłby skłonny zaryzykować natarcie z powietrza na te góry - wtrącił Jennings. - Regularne oddziały mogłyby lądować wewnątrz kontrolowanego przez jej ludzi obszaru... .
Na ramieniu poczuła dotknięcie ręki. Przeraźliwie krzyknęła i popędziła ciemnym korytarzem do swojej sypialni, ale już po kilku krokach potknęła się, bo biegła w nie zawiązanych tenisówkach. Straciła równowagę i całym pędem wpadła na ścianę. Gwałtowny ból otrzeźwił ją. Musiała, po prostu musiała przypomnieć sobie odruchy sprzed lat, z czasów, gdy służyła w policji. Jeśli zostanie na podłodze, będzie stanowiła trudniejszy cel. Zakładała, musiała założyć, że napastnik ma broń.. - O co tutaj chodzi? - spytała słabnącym głosem.. - Skąd wiesz?. . Odsunąłem od siebie myśli. Odwróciłem się i spojrzałem na lśniące kości, schyliłem się i dotknąłem ich palcami, cielesnymi palcami, przesunąłem nimi po własnych kościach.. Czuli się wspaniale, siedząc przy rzece, patrząc na jej ciemne błyski, obserwując łódki sunące ku przeciwległemu, niewyraźnie zarysowanemu brzegowi, oświetlone i podobne do udekorowanych świeczkami weselnych tortów. Wokół spacerowali roześmiani turyści, zewsząd dochodziły rozmowy, rozlegały się wybuchy śmiechu. Jakieś pary ściskały się w cienistych zakątkach, saksofonista grał tęskną, soulową melodię dla grupki ludzi wrzucających od czasu do czasu monety do kapelusza u jego stóp.. - Jest teraz u siebie?. Jechać, więc jako prawy żołnierz, nie rozumował i postanowił dotrzeć choćby w środek zaporoskiego. - Selous Scouts?.
Kategorie
Dodane
- - A jak twój egzamin?
.
— Niech będzie błogosławione wszystko! Wypijmy za to. I bądź błogosławiony za to, że odważyłeś się wreszcie wyznać coś, z powodu czego przedtem zaczerwieniłbyś się ze wstydu. .
- To go popchnęło? .
- Będziesz na siebie uważać? - szepnął patrząc na nią surowo. .
- Mówże dalej - zachęciłem go. .
Losowe:
- Każdego dnia przyprowadzano nową grupę wystraszonych ludzi. Od chwili wypowiedzenia wojny nie zginął na froncie jeszcze ani jeden człowiek — była to la drole guerre, jak określali ją dowcipnisie, a już ciążyła nad wszystkim upiorna atmosfera nieliczenia się z indywidualnością i życiem ludzkim. Wojna niosła ją ze sobą jak zarazę. Ludzie nie byli już ludźmi. Zostali sklasyfikowani według kategorii wojskowych na: żołnierzy zdatnych, niezdatnych i wrogów. .
- - Nie mów głupstw! Byłoby to logiczne... ale ty masz na to za słabe nerwy. Na szczęście nic nie może zrobić, przynajmniej dopóki ma w sobie to świństwo. .
- - Księgi są jak przyjaciele, nie sądzisz? Solidne, niezmienne, można na nich polegać. Jest w tym coś podtrzymującego na duchu. Weź do ręki wolumin odłożony na półkę całe lata temu, a słowa wciąż znajdziesz te same. .
- Na zewnątrz, tak jak przepowiedział, łagodny zefirek pomykał nad doliną. Wiatr był ciepły i suchy, niczym pieszczota dla mej gołej skóry. Katylina był już o kilkanaście kroków przede mną, marmurowy posąg połyskujący w poświacie. Ze skóry na jego szerokich barkach i muskularnym torsie wciąż unosiły się pasma pary i wyglądał, jakby szedł w delikatnej mgle. Spojrzałem w dół i zobaczyłem, że i mnie otacza taka sama ciepła mgła. Niedaleko w zagrodzie zaryczał z cicha wół; odpowiedziało mu delikatne beknięcie koźlęcia. .
- - Czy tak się to robi? - Cycero jeszcze bardziej wychylił się z krzesła, autentycznie zaciekawiony. Nie rozmawiał już z hipotetycznym ojcobójcą, lecz z Gordianusem Poszukiwaczem. - Mówiono mi, że wiesz to i owo o tego rodzaju interesach. Powiedziano mi: „Jeśli chcesz znaleźć ludzi nie obawiających się splamienia rąk krwią, zacznij od Gordianusa”. .
- Chłopak podszedł do drzwi wejściowych. Był blady i wymęczony, jakby nie zmrużył oka; jego włosy były brudne i przylegały do czaszki. Gdy tak stał w drzwiach, mały krostowaty chłopiec rzucił w jego stronę plastikowy krążek, który wylądował mu na głowie. .
- Schwarz umilkł. .
- Uśmiechnęła się słabo. Wexfordowi wydała się pruderyjna w tej swojej skromności. .
- - Tak, pamiętam to. .
- - Malta... - mruknął Creasy. - Blisko rodzinnych stron. .